sobota, 27 lutego 2016

Trochę nowości

Ostatnie dni były tak intensywne, przez dwa tygodnie wydarzyło się tyle co czasami przez kilka miesięcy, albo i rok.
Jak się nic nie dzieje to nic, a później wszystko idzie lawinowo. Całe szczęście, że w większości to pozytywne zdarzenia.
O życiu prywatnym napiszę za jakiś czas.
Robótkowo "Luty" prawie wyszyty, jeszcze tylko kilka białych xxxxxx.


Chwilowo będzie mniej o hafcikach, dostałam zamówienie na jadwabne apaszki i tym się muszę zająć. Warsztat rozłożony, pomysły też są jeszcze tylko trochę czasu.


Na tym blogu jest już sporo tematów, dlatego zdjęcia gotowych apaszek postanowiłam umieszczać w innym miejscu, taki fotoblog. Mam nadzieję, że i tam będziecie zaglądały. Link na pasku bocznym. Zapraszam.

Trochę czytam, choć ta dziedzina najbardziej ucierpiała i nie wiem kiedy to się zmieni. Obecnie "Czułość i obojętność" Romy Ligockiej.

Wieczorami gdy już na nic nie mam siły, choć chwilę koloruję.



poniedziałek, 8 lutego 2016

TUSAL 2016 - odsłona 2

Dziś pora na pokazanie ubranego słoiczka.
Wyszedł mi bardzo wiosenny.



Niteczek też trochę więcej.



Na tamborku też bardzo wiosennie, bo już zakwitły wszystkie krokusiki z lutowego haftu. Jak zaczynałam wyszywać tą serię trochę się bałam, że hafciki mogą wyglądać trochę "topornie" bo gazetka już dość leciwa i wzory opracowane dawno temu, ale moje obawy się nie sprawdziły. Na żywo kolory są cudownie dobrane i efekt bardzo mi się podoba, a wyszywa się rewelacyjnie.


czwartek, 4 lutego 2016

WDiC 10

No to mamy środę w czwartek;)
Z małym opóźnieniem wpis w ramach WDiC.
Czytelniczo nadal "Wyspa"  Joanny Miszczuk. Dwa zupełnie nie związane ze sobą wątki się przeplatają, bardzo jestem ciekawa jak się połączą i co dalej będzie się działo.
Robótkowo "Styczeń" ukończony (przepraszam że taki wygnieciony, ale tak jak pisałam pranie i prasowanie będzie grupowe;) Teraz wyszywam "Luty", muszę trochę przyspieszyć, bo czeka mnie trochę wyjazdów i załatwiania spraw, a plan robótkowy dość napięty.


Bardzo dziękuję, za komentarze pod postem z oprawionymi obrazkami, fajnie czytać tak miłe słowa. Sama przyznam mało skromnie, że jestem zadowolona i aż nabrałam większej chęci na xxxxx, bo obrazki nie będą musiały zalegać w szafie.

sobota, 30 stycznia 2016

Oprawa

Kiedyś pisałam, że po przeprowadzce mam problem z oprawą hafcików, wtedy kilka osób radziło że najlepiej oprawiać samodzielnie i tak właśnie postanowiłam zrobić.
Jestem bardzo zadowolona z efektu, a koszty też całkiem do przeżycia.




Jeszcze chciała się pochwalić wygraną w candy Namaste, kwiatuszki są śliczne i już bardzo mi się przydały ;)


środa, 27 stycznia 2016

WDiC 9 i candy

Cały tydzień minął i znów nie miałam czasu na wpis, dobrze że środy u Maknety mnie trochę mobilizują do wpisów na blogu.
Dziś robótkowo nie mam co pokazać.
Dorobiłam drugi bucik i kilka kwadratów na kocyk, ale to kropla w morzu. "Styczeń" ma trochę więcej xxx, ale do końca też jeszcze daleko. Mam nadzieję że ten tydzień będzie lepszy.
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod ostatnim wpisem:)

Czytelniczo kolejna książka Joanny Miszczuk, jeszcze nie wiem czy mi się podoba.


"Wyspa" Joanna Miszczuk

Kobiecość, fantazja i bogactwo postaci. Opowieść, która dowodzi, że wyobraźnia Joanny Miszczuk nie zna granic.
Maxime Dupont, francuska ciastkarka, dzięki swoim innym ukrytym talentom, prowadzi podwójne życie. Jej przeszłość naznaczona została cierpieniem: osierocona jako dziecko, ofiara przemocy jako nastolatka, brutalnie pozbawiona ukochanego. Już jako dorosła ujawnia w swej drugiej osobowości wielką siłę drzemiącą w kobiecej duszy. Czy to, kim jesteśmy, implikuje nasza przeszłość czy nasze decyzje?
Maxime w wyniku dramatycznych wydarzeń trafia na tajemnicza wyspę Lumię. Wyspa jest praktycznie odcięta od świata, ukryta tak, że nawet bliska Europa nie ma pojęcia o jej istnieniu. Mieszkańcy Lumii rozwijają cywilizację równoległą do naszej, jednak opartą na zupełnie innych podstawach – zarówno technologicznych, jak i moralnych.
Podobnie jak we wcześniejszych powieściach Miszczuk, w „Wyspie” jest wiele wątków historycznych i – oczywiście – silne kobiety.

4/2016

Jeszcze chciałam się pochwalić nagrodą jaką dostałam od Wiktorii za udział w candy, przesyłka dotarła już w grudniu, a były w niej śliczne upominki. Dziękuję:)



A ja znów próbuję szczęścia, tym razem u Basi.



środa, 20 stycznia 2016

WDiC 8

Miał być wpis o wygranych w candy ale ten tydzień mi tak szybko zleciał, że ledwie załapałam że to już środa i czas na wpis o czytaniu i dzierganiu u Maknety. A więc dziś WDiC a nagrodami pochwalę się w kolejnym wpisie.
Robótkowo dziś będzie autentycznie o dzierganiu, bo uczę się szydełkowania.W planach są druty, ale jeszcze nic z tego nie wychodzi a przypadkowo załapałam się na szydełko.
"Styczeń" też powoli przybywa, a hafcik na słoik ukończony.


Czytelniczo chwilowo nic nowego, bo musiałam się jednak skupić nad nauką tych podstaw szydełkowania i słuchanie książki mnie rozpraszało, ale kwadraciki już robię z pamięci to od jutra zaczynamy nową książkę.

środa, 13 stycznia 2016

WDiC 7

Dziś wpis w ramach WDiC.

Wyszywam "Styczeń" i nawet już trochę widać, ale zrobiłam malutki przerywnik żeby w najbliższym czasie ubrać słoik TUSAL-owy.



Czytelniczo rok zaczeliśmy bardzo dobrze, trafiamy na świetne książki od których ciężko się oderwać. Właśnie słuchamy "Kalendarze" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, polecam wszystkie powieści tej autorki, a tą najnowszą w szczególności.


"Kalendarze" Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Najnowsza książka bestsellerowej pisarki. Piękna i pełna osobistych wątków powieść o dzieciństwie.
„Masz siostrę!” – radosny okrzyk babci wybudził ją w październikowy poranek. To pierwsze, mocno utrwalone wspomnienie dziewczynki. Odtąd była starszą siostrą, mądrzejszą, odpowiedzialną. Jako sześciolatka zaczęła swoją drogę do dorosłości.
Wakacje co roku spędzała u dziadków na wsi. Całe dnie biegała boso po trawie, bawiła się ze zwierzętami, pomagała babci, prowadząc z nią długie rozmowy. 
Powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zabiera nas w podróż do małego podwarszawskiego miasta i mazowieckiej wsi, ukrytych w nich wspomnień, obrazów, wrażeń i ludzi. Dorosła kobieta – której synowie opuszczają właśnie rodzinne gniazdo – opowiada historię dziewczynki i odkrywa piękno zwyczajnych rzeczy. Rozmowa przy stole, rodzinna wyprawa pociągiem do sąsiedniej miejscowości, uścisk dłoni najbliższych. Potrafiły przynieść wielką radość i były – może wciąż są – na wyciągnięcie ręki.
Kalendarze to mądra opowieść, która pokazuje, że spokojne i z pozoru nudne życie potrafi być wielkim darem.

3/2016