Plany były trochę ambitniejsze, bo liczyłam na kilka bombek koralikowych, a zrobiłam jak na razie tylko trzy, ale i tak się cieszę, że nauczyłam się czegoś nowego.
I choć na początku miałam małe problemy z opanowanie tej techniki, teraz jestem dumna z własnej cierpliwość.
Jak już wiadomo co i jak, robota idzie sprawnie, choć taka kuleczka jest bardzo czasochłonna, to jednak urocza i warta wysiłku.
Powoli kończę przedświąteczną krzątaninę i w najbliższych dniach mam zamiar czytać książki i pleść koraliki. Może jeszcze choć jedną czy dwie uplotę.
sobota, 22 grudnia 2018
sobota, 8 grudnia 2018
"Antykwariat spełniony marzeń" i bombki koralikowe
Jestem na etapie robienia ozdób choinkowych i dla dopełnienia miałam plan sięgnąć po książkę która wprowadzi mnie w świąteczny klimat, bo tyle nowości kusi pięknymi, nastrojowymi okładkami.
Ale, że ostatnie spotkanie z twórczością Pani Gąsiorowskiej było bardzo udane postanowiłam przeczytać jeszcze coś tej autorki, a później zanurzyć się w opowieści o Świętach, cudach i Wigilii.
W praktyce okazało się, że przeczytałam bardzo dobrą powieść, a choć z opisu i okładki nie wynika, że znajdziemy tu nastrój świąteczny, i to jest go bardzo dużo i w pięknym wydaniu.
A więc dwie pieczenie na jednym ogniu 😉
Emilia kocha książki. W malutkim antykwariacie przy Siennej, otoczona aromatem kawy z kardamonem, czyta niezwykłe opowieści i snuje marzenia o prawdziwym szczęściu.
Pewnego dnia w jej życiu pojawia się tajemniczy Szymon. Pełne uniesień chwile nie dają o sobie zapomnieć. Ale los ma dla Emilii również inne niespodzianki. Ludzie, których od dawna zna i kocha, okazują się skrywać mroczne tajemnice.
Gdy Emilia zaczyna gubić się w ich labiryncie, dostaje od losu cenny dar. Książkę, która przechodząc z rąk do rąk, zmienia życie tych, którzy zajrzeli w jej karty.
Czy tajemnicza książka pomoże również Emilii? I co się stanie, kiedy na jaw wyjdą skrywane przez lata sekrety?
Mała zapowiedź tego co właśnie plotę.
Mam nadzieję, że czas pozwoli na zrobienie jeszcze kilku takich bombek, bo są cudne i chcę choć najbliższym je podarować.
środa, 28 listopada 2018
"Melodia zapomnianych miłości" Dorota Gąsiorowska
"Melodia zapomnianych miłości" to piękna, melancholijna i subtelna opowieść Pani Doroty Gąsiorowskiej. Ciekawie poprowadzona fabuła, tajemnice z przeszłości i współczesne zawirowania losu, paleta bardzo intrygujących postaci oraz uroczy Kazimierz Dolny. Takie połączenie zapewniło mi cudowną lekturę, przez kilka ostatnich wieczorów.
"Bianka nikogo i niczego nie kocha bardziej niż muzyki. Gdy pewnego dnia jej rodzina staje na krawędzi bankructwa, dziewczyna zgadza się przyjąć niecodzienne zlecenie.
Wyjeżdża do malowniczego Kazimierza, by zamieszkać z tajemniczą zleceniodawczynią i jej niewidomym synem. Zabiera ze sobą jedynie ukochane skrzypce – rodzinną pamiątkę po babce Walentynie. Mroczne, stare domostwo na skraju miasteczka skrywa sekrety, które dziewczyna wyczuwa już od progu.
Czy to możliwe, że jaworowe skrzypce łączą historie rodzin Bianki i niewidomego Sama?
Czy skrzypcowa muzyka rozwiąże kłębiące się wokół zagadki i otworzy zamknięte serca?"
Oczywiście słuchanie książki uprzyjemniałam sobie przeplataniem koralików i tak powstały dwa naszyjniki. Bardzo skromne i delikatne, ale nie brak im uroku, bo pięknie się mienią.
"Bianka nikogo i niczego nie kocha bardziej niż muzyki. Gdy pewnego dnia jej rodzina staje na krawędzi bankructwa, dziewczyna zgadza się przyjąć niecodzienne zlecenie.
Wyjeżdża do malowniczego Kazimierza, by zamieszkać z tajemniczą zleceniodawczynią i jej niewidomym synem. Zabiera ze sobą jedynie ukochane skrzypce – rodzinną pamiątkę po babce Walentynie. Mroczne, stare domostwo na skraju miasteczka skrywa sekrety, które dziewczyna wyczuwa już od progu.
Czy to możliwe, że jaworowe skrzypce łączą historie rodzin Bianki i niewidomego Sama?
Czy skrzypcowa muzyka rozwiąże kłębiące się wokół zagadki i otworzy zamknięte serca?"
Oczywiście słuchanie książki uprzyjemniałam sobie przeplataniem koralików i tak powstały dwa naszyjniki. Bardzo skromne i delikatne, ale nie brak im uroku, bo pięknie się mienią.
niedziela, 28 października 2018
Gra w karty
Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale chyba nie tym razem 😉
Do przeczytania książki Pani Marzeny Rogalskiej pchała mnie zwykła ciekawość, ale muszę przyznać, że dobrze było posłuchać tego podszeptu. Rewelacyjne pióro (czy ściślej rzecz ujmując klawiatura), bardzo plastyczne opisy miejsc, postaci, a nawet uczuć. Dawno nie czytałam tak dobrej powieści obyczajowej, bije z nie takie ciepło, przytulność.
"Wyprzedaż snów" to prawdziwa przyjemność czytania.
"Odejść jest trudno, ale jeszcze trudniej wrócić. Wie o tym dobrze Agata, która po ośmiu latach powraca do Krakowa, w którym spędziła najlepsze chwile swojej młodości. Nie wie, co pozostało z jej dawnych wspomnień, jak bardzo zmienił się świat i życie ludzi, którzy ją kochali, a których kiedyś porzuciła. Czy czas może zniszczyć prawdziwą przyjaźń? Jak długo można uciekać przed samą sobą i ile razy układać sobie na nowo życie?"
Do przeczytania książki Pani Marzeny Rogalskiej pchała mnie zwykła ciekawość, ale muszę przyznać, że dobrze było posłuchać tego podszeptu. Rewelacyjne pióro (czy ściślej rzecz ujmując klawiatura), bardzo plastyczne opisy miejsc, postaci, a nawet uczuć. Dawno nie czytałam tak dobrej powieści obyczajowej, bije z nie takie ciepło, przytulność.
"Wyprzedaż snów" to prawdziwa przyjemność czytania.
"Odejść jest trudno, ale jeszcze trudniej wrócić. Wie o tym dobrze Agata, która po ośmiu latach powraca do Krakowa, w którym spędziła najlepsze chwile swojej młodości. Nie wie, co pozostało z jej dawnych wspomnień, jak bardzo zmienił się świat i życie ludzi, którzy ją kochali, a których kiedyś porzuciła. Czy czas może zniszczyć prawdziwą przyjaźń? Jak długo można uciekać przed samą sobą i ile razy układać sobie na nowo życie?"
TOHO 11
Na 12 koralików
TOHO 11
Tkana na krośnie
środa, 17 października 2018
Bałtycki naszyjnik
W tym roku wyjechać nad morze udało się dopiero w październiku, ale pogoda okazała się bardzo łaskawa, spędzamy czas na plaży jak w lipcu lub sierpniu. Słoneczko, leżaki, spacery boso, cudowny relax.
Trochę więcej wolnego czasu pozwoliło mi zrobić naszyjnik i bransoletkę dla siebie. Kolory takie morsko-piaskowe.
Myślę, że ten komplet będzie fajną pamiątką tego miłego pobytu, który niestety powoli dobiega końca. Ale dobrze, że był :)
Ostatnio trafiałam na bardzo słabe książki, nawet miałam zrobić sobie trochę przerwy od lektury, ale mąż namówił mnie, żebyśmy przeczytali "Bałtyk. Historie zza parawanu" jak już jesteśmy nad morzem. To była świetna decyzja. Wiele ciekawostek, legendy i fakty, wszystko napisane bardzo przystępnie i zajmująco.
Morze intryguje, zachwyca i przeraża. Czas odkryć jego tajemnice i sprawdzić, ile prawdy jest w legendach. „Bałtyk. Historie zza parawanu” to zbiór historii o ludziach, których losy splotły się z Wybrzeżem.
Autorka przemierza Polskę od Wolina po Hel. Pokazuje jak zmieniały się nadmorskie kurorty i moda plażowa. Sprawdza jak wygląda praca latarnika i co robią w morzu lokomotywy. A przy okazji udowadnia, że skakać na nartach można nie tylko w górach…
Lektura doskonała zarówno dla tych, którzy w domowym zaciszu po pracy chcą poczuć zapach morskiej bryzy, jak i tych, którzy szukają książki do poczytania podczas słonecznych kąpieli na plaży.
Trochę więcej wolnego czasu pozwoliło mi zrobić naszyjnik i bransoletkę dla siebie. Kolory takie morsko-piaskowe.
Myślę, że ten komplet będzie fajną pamiątką tego miłego pobytu, który niestety powoli dobiega końca. Ale dobrze, że był :)
TOHO 11
8 koralików w rzędzie
Ostatnio trafiałam na bardzo słabe książki, nawet miałam zrobić sobie trochę przerwy od lektury, ale mąż namówił mnie, żebyśmy przeczytali "Bałtyk. Historie zza parawanu" jak już jesteśmy nad morzem. To była świetna decyzja. Wiele ciekawostek, legendy i fakty, wszystko napisane bardzo przystępnie i zajmująco.
Morze intryguje, zachwyca i przeraża. Czas odkryć jego tajemnice i sprawdzić, ile prawdy jest w legendach. „Bałtyk. Historie zza parawanu” to zbiór historii o ludziach, których losy splotły się z Wybrzeżem.
Autorka przemierza Polskę od Wolina po Hel. Pokazuje jak zmieniały się nadmorskie kurorty i moda plażowa. Sprawdza jak wygląda praca latarnika i co robią w morzu lokomotywy. A przy okazji udowadnia, że skakać na nartach można nie tylko w górach…
Lektura doskonała zarówno dla tych, którzy w domowym zaciszu po pracy chcą poczuć zapach morskiej bryzy, jak i tych, którzy szukają książki do poczytania podczas słonecznych kąpieli na plaży.
niedziela, 17 czerwca 2018
Ukośnik
Książka Pani Renaty Kosin, to zawsze lektura, która na długo pozostaje w pamięci. Świetny styl i tajemnica rodzinna sprzed wielu lat, której rozwiązanie nie tak łatwo przewidzieć czytelnikowi. Powieść wielowątkowa, mistyczna, pochłania bez reszty.
Laura wiedzie spokojne życie na ostatnim piętrze przedwojennej warszawskiej kamienicy, gdzie mieszka wraz mężem i córkami. Czuje się tam szczęśliwa i bezpieczna, do czasu, gdy znajduje na podłodze salonu amarantowy koralik ze strzępkiem srebrnej nici. Intuicja podpowiada jej, że jest on ważny, podobnie jak zdjęcie dziewczynki z lalką ukryte za obwolutą starego albumu, listy wypchane strzępkami znalezionych pod podłogą papierzysk oraz jedwabna rękawiczka z wyhaftowanym tajemniczym symbolem.
Chęć wyjaśnienia tajemnicy zaprowadzi Laurę do maleńkiego francuskiego miasteczka i domu z zamkniętymi okiennicami. Wewnątrz czekają na nią zarówno odpowiedzi, jak i nowe pytania.
Powieść o tajemnicach przeszłości, i cenie jaką trzeba zapłacić za ich poznanie.
Po kilku podejściach wreszcie opanowałam ukośnik szydełkowo- koralikowy i teraz mogę pleść nawet bardzo szerokie wzory.
Laura wiedzie spokojne życie na ostatnim piętrze przedwojennej warszawskiej kamienicy, gdzie mieszka wraz mężem i córkami. Czuje się tam szczęśliwa i bezpieczna, do czasu, gdy znajduje na podłodze salonu amarantowy koralik ze strzępkiem srebrnej nici. Intuicja podpowiada jej, że jest on ważny, podobnie jak zdjęcie dziewczynki z lalką ukryte za obwolutą starego albumu, listy wypchane strzępkami znalezionych pod podłogą papierzysk oraz jedwabna rękawiczka z wyhaftowanym tajemniczym symbolem.
Chęć wyjaśnienia tajemnicy zaprowadzi Laurę do maleńkiego francuskiego miasteczka i domu z zamkniętymi okiennicami. Wewnątrz czekają na nią zarówno odpowiedzi, jak i nowe pytania.
Powieść o tajemnicach przeszłości, i cenie jaką trzeba zapłacić za ich poznanie.
Po kilku podejściach wreszcie opanowałam ukośnik szydełkowo- koralikowy i teraz mogę pleść nawet bardzo szerokie wzory.
Cudowna pogoda pozwala spędzać popołudnia i wieczory na tarasie, a koraliki i książki dotrzymują nam towarzystwa. Mam tyle planów, może powoli uda się je realizować.
poniedziałek, 4 czerwca 2018
"Pudełko z marzeniami"
Dziś bardzo lekka lektura, śmieszna i przyjemna, idealna na odpoczynek. Może niekoniecznie wakacyjny, bo akcja dzieje się zimą - no chyba, że dla ochłody ;)
Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami".
Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że teraz w tym miejscu stoi restauracja. Prowadzi ją rówieśniczka Michała, Malwina. Ma ona problem ze swoim ukochanym, który "odszedł w siną dal", i babcią, która po powrocie z wieloletniego pobytu we Francji koniecznie chciałaby serwować w jej restauracji żabie udka i ślimaki.
Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną, zdobyć jej zaufanie, a potem w tajemnicy przed nią odzyskać swój spadek. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.
Postanowiłam zrobić sobie dość neutralną bransoletkę, która będzie pasowała do większości ubrań. Padło na perłowe koraliki TOHO 11.
Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami".
Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że teraz w tym miejscu stoi restauracja. Prowadzi ją rówieśniczka Michała, Malwina. Ma ona problem ze swoim ukochanym, który "odszedł w siną dal", i babcią, która po powrocie z wieloletniego pobytu we Francji koniecznie chciałaby serwować w jej restauracji żabie udka i ślimaki.
Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną, zdobyć jej zaufanie, a potem w tajemnicy przed nią odzyskać swój spadek. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.
Postanowiłam zrobić sobie dość neutralną bransoletkę, która będzie pasowała do większości ubrań. Padło na perłowe koraliki TOHO 11.
czwartek, 31 maja 2018
Książki i koraliki
Mamy piękną wiosnę w tym roku i żeby naładować akumulatory staram się spędzać jak najwięcej czasu na świerzym powietrzu. Trochę cierpi na tym czytanie, ale kilka książek wartych polecenia się znajdzie.
Kilka tygodni temu ruszył w naszej bibliotece Dyskusyjny Klub Książki i właśnie skończyłam czytać "Dziewczynę z daleka". Muszę przyznać, że sama jakoś na tą książkę nie zwróciłam uwagi ale dobrze, że zostałam "zmuszona" bo opowieść warta poznania.
W pewien styczniowy poranek w domu prawie stuletniej Nataszy Silsterwitz zjawia się młody Anglik, Artur Adams. Przywozi ze sobą kopertę wypełnioną starymi fotografiami i srebrną piersiówkę, na której widok Nataszę ogarnia panika. Kobieta ma pewność, że ten mężczyzna przynajmniej w części zna jej dramatyczną przeszłość. Przeszłość, o której nie powiedziała nikomu – nawet najbliższej rodzinie.
Adams z determinacją dąży do rozmowy z nestorką, a ona wie, że nie będzie w stanie przed nim uciec. I oto – u schyłku życia – przyjdzie jej wyjawić prawdę o sobie. Przed Arturem, ale i przed własną wnuczką, gdyż to właśnie ich Natasza zabiera w pełną napięcia podróż do przeszłości - na przedwojenną Wileńszczyznę i skutą lodem Syberię.
Kolejna książka przy czytaniu której bardzo miło spędziłam kilka wieczorów to "Tancerka" Weroniki Wierzchowskiej.
Poznaj historię Heleny Cholewickiej, jednej z najwybitniejszych polskich baletnic XIX stulecia.
Do egzaminów wstępnych szkoły baletowej przystępuje delikatna i krucha Helenka. Dziewczynka pochodzi z ubogiej warszawskiej rodziny tancerzy Teatru Wielkiego, jest chorobliwie nieśmiała i skromna. Z natury małomówna i wiecznie pogrążona w marzeniach najchętniej zatapia się w lekturze romantycznej poezji. Pozbawiona siły przebicia i wielkich ambicji jest skazana na porażkę w środowisku artystów pochłoniętych rywalizacją i agresywną walką o sukces. Helena, zamiast skupić się na karierze, szuka przyjaźni, marzy o miłości i przeistoczeniu się w królową motyli.
Kiedy ta skromna dziewczyna zaczyna tańczyć, dzieją się jednak cuda. Osiąga perfekcję i artyzm niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Wielki miłośnik baletu, car Aleksander II, oszołomiony jej kunsztem tworzy dla Heleny stanowisko primaballerina assoluta, pierwsze takie w historii. Tancerka absolutna przez lata wprawia w zdumienie i zachwyt publiczność całej Europy. Co przeżywa ta skromna, cicha dziewczyna, gdy staje na scenie w blasku świateł? I czy uda się jej znaleźć szczęście?
Opowieść o kruchości i sile docenianej na świecie pierwszej polskiej primabaleriny.
Na zdjęciu u góry można zobaczyć coś co, jak tylko czas pozwala, zajmuje mnie robótkowo - koraliki. To akurat bransoletka tkana na krośnie, ale większość ostatnich prac to sznury szydełkowo - koralikowe.
Kilka tygodni temu ruszył w naszej bibliotece Dyskusyjny Klub Książki i właśnie skończyłam czytać "Dziewczynę z daleka". Muszę przyznać, że sama jakoś na tą książkę nie zwróciłam uwagi ale dobrze, że zostałam "zmuszona" bo opowieść warta poznania.
W pewien styczniowy poranek w domu prawie stuletniej Nataszy Silsterwitz zjawia się młody Anglik, Artur Adams. Przywozi ze sobą kopertę wypełnioną starymi fotografiami i srebrną piersiówkę, na której widok Nataszę ogarnia panika. Kobieta ma pewność, że ten mężczyzna przynajmniej w części zna jej dramatyczną przeszłość. Przeszłość, o której nie powiedziała nikomu – nawet najbliższej rodzinie.
Adams z determinacją dąży do rozmowy z nestorką, a ona wie, że nie będzie w stanie przed nim uciec. I oto – u schyłku życia – przyjdzie jej wyjawić prawdę o sobie. Przed Arturem, ale i przed własną wnuczką, gdyż to właśnie ich Natasza zabiera w pełną napięcia podróż do przeszłości - na przedwojenną Wileńszczyznę i skutą lodem Syberię.
Kolejna książka przy czytaniu której bardzo miło spędziłam kilka wieczorów to "Tancerka" Weroniki Wierzchowskiej.
Poznaj historię Heleny Cholewickiej, jednej z najwybitniejszych polskich baletnic XIX stulecia.
Do egzaminów wstępnych szkoły baletowej przystępuje delikatna i krucha Helenka. Dziewczynka pochodzi z ubogiej warszawskiej rodziny tancerzy Teatru Wielkiego, jest chorobliwie nieśmiała i skromna. Z natury małomówna i wiecznie pogrążona w marzeniach najchętniej zatapia się w lekturze romantycznej poezji. Pozbawiona siły przebicia i wielkich ambicji jest skazana na porażkę w środowisku artystów pochłoniętych rywalizacją i agresywną walką o sukces. Helena, zamiast skupić się na karierze, szuka przyjaźni, marzy o miłości i przeistoczeniu się w królową motyli.
Kiedy ta skromna dziewczyna zaczyna tańczyć, dzieją się jednak cuda. Osiąga perfekcję i artyzm niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Wielki miłośnik baletu, car Aleksander II, oszołomiony jej kunsztem tworzy dla Heleny stanowisko primaballerina assoluta, pierwsze takie w historii. Tancerka absolutna przez lata wprawia w zdumienie i zachwyt publiczność całej Europy. Co przeżywa ta skromna, cicha dziewczyna, gdy staje na scenie w blasku świateł? I czy uda się jej znaleźć szczęście?
Opowieść o kruchości i sile docenianej na świecie pierwszej polskiej primabaleriny.
Na zdjęciu u góry można zobaczyć coś co, jak tylko czas pozwala, zajmuje mnie robótkowo - koraliki. To akurat bransoletka tkana na krośnie, ale większość ostatnich prac to sznury szydełkowo - koralikowe.
środa, 7 marca 2018
"Jak zawsze" Zygmunt Miłoszewski
Jakby dziś wyglądało moje życie gdybym 10 lat temu nie odpowiedziała na pewien list, albo gdybym poszła na inne studia, albo gdybym jednak się nie przeprowadziła. Co bym robiła, gdzie pracowała, jak żyła? Zastanawiacie się czasami?
Ja muszę przyznać, że raczej nie zajmują mnie takie myśli. Lubię swoje życie tu i teraz, a wszystko co się stało postrzegam jako zrządzenie losu. Widać tak miało być.
I gdy pierwszy raz przeczytałam o nowej powieści Zygmunta Miłoszewskiego "Jak zawsze" pomyślałam, że to książka nie dla mnie.
Jak pomyślałam, tak za dwa dni w radiu był wywiad z Autorem i fragmenty książki, a ja zdanie zmieniłam. Dobrze, że audibook szybko znalazłam w bibliotece i teraz wieczorami próbuję się dowiedzieć co by było gdyby w Polsce nie było komuny. Czy jeżeli coś ma nas spotkać to którą drogą nie pójdziemy i tak w ostateczności dotrzemy do swojego przeznaczenia?
Komedia ironiczno-romantyczna o parze, która dostała szansę przeżycia jeszcze raz swojej miłości. I o narodzie, który dostał szansę przeżycia jeszcze raz swojej historii. I o tym, co z tego wynikło.
Nowa książka autora bestsellerów o Teodorze Szackim to opowieść o tym, czy potrafimy oszukać los. A może jesteśmy skazani na „jak zawsze”? Miłoszewski mistrzowsko eksploruje nowy gatunek literacki, pokazując, że niezależnie od tego, czy bierze na warsztat horror, kryminał lub romans, zawsze umiejętnie przeplata osobiste losy bohaterów z historią Polski.
Ja muszę przyznać, że raczej nie zajmują mnie takie myśli. Lubię swoje życie tu i teraz, a wszystko co się stało postrzegam jako zrządzenie losu. Widać tak miało być.
I gdy pierwszy raz przeczytałam o nowej powieści Zygmunta Miłoszewskiego "Jak zawsze" pomyślałam, że to książka nie dla mnie.
Jak pomyślałam, tak za dwa dni w radiu był wywiad z Autorem i fragmenty książki, a ja zdanie zmieniłam. Dobrze, że audibook szybko znalazłam w bibliotece i teraz wieczorami próbuję się dowiedzieć co by było gdyby w Polsce nie było komuny. Czy jeżeli coś ma nas spotkać to którą drogą nie pójdziemy i tak w ostateczności dotrzemy do swojego przeznaczenia?
Komedia ironiczno-romantyczna o parze, która dostała szansę przeżycia jeszcze raz swojej miłości. I o narodzie, który dostał szansę przeżycia jeszcze raz swojej historii. I o tym, co z tego wynikło.
Nowa książka autora bestsellerów o Teodorze Szackim to opowieść o tym, czy potrafimy oszukać los. A może jesteśmy skazani na „jak zawsze”? Miłoszewski mistrzowsko eksploruje nowy gatunek literacki, pokazując, że niezależnie od tego, czy bierze na warsztat horror, kryminał lub romans, zawsze umiejętnie przeplata osobiste losy bohaterów z historią Polski.
sobota, 24 lutego 2018
Stajnia w Pieńkach
Bardzo dziękuję, za miłe komentarze pod poprzednim postem :)
Właśnie kończę drugi tom cyklu "Stajnia w Pieńkach" Izabelli Frączyk i bardzo chętnie zabiorę się za lekturę trzeciego. Bardzo wciągająca saga, realne wydarzenia i bohaterowie. Żadne czary mary, jak to teraz często bywa w powieściach, a co mnie bardzo denerwuje. Magda dostała spadek, ale to oczywiście rudera z długami, upierdliwa teściowa, zdradzający mąż i wredna siostra. Życie osobiste się wali, tak jak zabudowania w odziedziczonej stadninie, a pieniędzy brakuje. Można się załamać! Ale mając cel do którego dążymy i w który bardzo wierzymy, możemy liczyć na to że los postawi na naszej drodze odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie, którzy nam pomogą. A splot nieoczekiwanych zdarzeń pozwoli wyjść obronną ręką z różnych tarapatów.
- "Koncert cudzych życzeń"
Magda była zadowolona ze swego życia… do czasu gdy w drzwiach jej mieszkania stanęła teściowa z walizkami. A to dopiero początek nieoczekiwanych zmian w jej życiu…
W spadku po babci otrzymuje stadninę koni w Pieńkach, która okazuje się podupadającą i zadłużoną ruiną. Ale może to właśnie ten moment, gdy los daje szansę, by zacząć wszystko od nowa?
- "Spalone mosty"
- "Jedną nogą w niebie"
Co jeszcze wydarzy się w Stajni w Pieńkach? Czy trafi ona w obce ręce? I jak ułoży się życie Magdy?
Wyszywam "Parę na plaży" ale te brązy i beże idą mi bardzo opornie.
niedziela, 18 lutego 2018
Lepiej późno niż wcale ;)
Podobno lepiej późno niż wcale. Zgodnie z tym powiedzeniem przychodzę dziś ze zdjęciami metryczki dla Dawidka.
Dzisiejszy tytuł idealnie zgrał się z książką którą ostatnio przeczytałam. Dwoje ludzi kocha się od kilkudziesięciu lat, mieszkają w tej samej kamienicy, wspierają się i spędzają ze sobą czas, ale ślub biorą mając po 80 lat.
Mowa o lekkiej i zabawnej, ale poruszającej ważne kwestie powieści Magdaleny Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli".
Wymienieni staruszkowie to tylko jedni z ciekawych bohaterów, jest jeszcze Pan po 50 który dopiero dojrzewa do założenia rodziny, albo wdowa, która układa sobie życie na nowo. Poruszony jest także temat odmienności seksualnej, albo decyzji podejmowanych pod wpływem emocji przez jedną osobę, które rzucają się cieniem na wiele lat i życie kilku osób.
"Wszystko przychodzi z czasem. Gdy na to czekasz, czekasz całe życie. A gdy przestajesz czekać, los robi ci niespodziankę i to, na co wcześniej czekałaś, po prostu się dzieje."
Szczęście można uszyć z kawałków, jak patchwork, wtedy stworzą nowy wzór.
Ale trzeba o tym wiedzieć.
Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo.
Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.
To powieść o przyjaźni, miłości i o dobrej energii, dzięki której da się załatać każdą dziurę, każdy smutek, każdy poplątany los.
Dzisiejszy tytuł idealnie zgrał się z książką którą ostatnio przeczytałam. Dwoje ludzi kocha się od kilkudziesięciu lat, mieszkają w tej samej kamienicy, wspierają się i spędzają ze sobą czas, ale ślub biorą mając po 80 lat.
Mowa o lekkiej i zabawnej, ale poruszającej ważne kwestie powieści Magdaleny Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli".
Wymienieni staruszkowie to tylko jedni z ciekawych bohaterów, jest jeszcze Pan po 50 który dopiero dojrzewa do założenia rodziny, albo wdowa, która układa sobie życie na nowo. Poruszony jest także temat odmienności seksualnej, albo decyzji podejmowanych pod wpływem emocji przez jedną osobę, które rzucają się cieniem na wiele lat i życie kilku osób.
"Wszystko przychodzi z czasem. Gdy na to czekasz, czekasz całe życie. A gdy przestajesz czekać, los robi ci niespodziankę i to, na co wcześniej czekałaś, po prostu się dzieje."
Szczęście można uszyć z kawałków, jak patchwork, wtedy stworzą nowy wzór.
Ale trzeba o tym wiedzieć.
Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo.
Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.
To powieść o przyjaźni, miłości i o dobrej energii, dzięki której da się załatać każdą dziurę, każdy smutek, każdy poplątany los.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















