Jestem bardzo zadowolona z efektu, a koszty też całkiem do przeżycia.
sobota, 30 stycznia 2016
Oprawa
Kiedyś pisałam, że po przeprowadzce mam problem z oprawą hafcików, wtedy kilka osób radziło że najlepiej oprawiać samodzielnie i tak właśnie postanowiłam zrobić.
Jestem bardzo zadowolona z efektu, a koszty też całkiem do przeżycia.
Jeszcze chciała się pochwalić wygraną w candy Namaste, kwiatuszki są śliczne i już bardzo mi się przydały ;)
Jestem bardzo zadowolona z efektu, a koszty też całkiem do przeżycia.
środa, 27 stycznia 2016
WDiC 9 i candy
Cały tydzień minął i znów nie miałam czasu na wpis, dobrze że środy u Maknety mnie trochę mobilizują do wpisów na blogu.
Dziś robótkowo nie mam co pokazać.
Dorobiłam drugi bucik i kilka kwadratów na kocyk, ale to kropla w morzu. "Styczeń" ma trochę więcej xxx, ale do końca też jeszcze daleko. Mam nadzieję że ten tydzień będzie lepszy.
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod ostatnim wpisem:)
Czytelniczo kolejna książka Joanny Miszczuk, jeszcze nie wiem czy mi się podoba.
"Wyspa" Joanna Miszczuk
Kobiecość, fantazja i bogactwo postaci. Opowieść, która dowodzi, że wyobraźnia Joanny Miszczuk nie zna granic.
Maxime Dupont, francuska ciastkarka, dzięki swoim innym ukrytym talentom, prowadzi podwójne życie. Jej przeszłość naznaczona została cierpieniem: osierocona jako dziecko, ofiara przemocy jako nastolatka, brutalnie pozbawiona ukochanego. Już jako dorosła ujawnia w swej drugiej osobowości wielką siłę drzemiącą w kobiecej duszy. Czy to, kim jesteśmy, implikuje nasza przeszłość czy nasze decyzje?
Maxime w wyniku dramatycznych wydarzeń trafia na tajemnicza wyspę Lumię. Wyspa jest praktycznie odcięta od świata, ukryta tak, że nawet bliska Europa nie ma pojęcia o jej istnieniu. Mieszkańcy Lumii rozwijają cywilizację równoległą do naszej, jednak opartą na zupełnie innych podstawach – zarówno technologicznych, jak i moralnych.
Podobnie jak we wcześniejszych powieściach Miszczuk, w „Wyspie” jest wiele wątków historycznych i – oczywiście – silne kobiety.
4/2016
Jeszcze chciałam się pochwalić nagrodą jaką dostałam od Wiktorii za udział w candy, przesyłka dotarła już w grudniu, a były w niej śliczne upominki. Dziękuję:)
A ja znów próbuję szczęścia, tym razem u Basi.
Dziś robótkowo nie mam co pokazać.
Dorobiłam drugi bucik i kilka kwadratów na kocyk, ale to kropla w morzu. "Styczeń" ma trochę więcej xxx, ale do końca też jeszcze daleko. Mam nadzieję że ten tydzień będzie lepszy.
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod ostatnim wpisem:)
Czytelniczo kolejna książka Joanny Miszczuk, jeszcze nie wiem czy mi się podoba.
"Wyspa" Joanna Miszczuk
Kobiecość, fantazja i bogactwo postaci. Opowieść, która dowodzi, że wyobraźnia Joanny Miszczuk nie zna granic.
Maxime Dupont, francuska ciastkarka, dzięki swoim innym ukrytym talentom, prowadzi podwójne życie. Jej przeszłość naznaczona została cierpieniem: osierocona jako dziecko, ofiara przemocy jako nastolatka, brutalnie pozbawiona ukochanego. Już jako dorosła ujawnia w swej drugiej osobowości wielką siłę drzemiącą w kobiecej duszy. Czy to, kim jesteśmy, implikuje nasza przeszłość czy nasze decyzje?
Maxime w wyniku dramatycznych wydarzeń trafia na tajemnicza wyspę Lumię. Wyspa jest praktycznie odcięta od świata, ukryta tak, że nawet bliska Europa nie ma pojęcia o jej istnieniu. Mieszkańcy Lumii rozwijają cywilizację równoległą do naszej, jednak opartą na zupełnie innych podstawach – zarówno technologicznych, jak i moralnych.
Podobnie jak we wcześniejszych powieściach Miszczuk, w „Wyspie” jest wiele wątków historycznych i – oczywiście – silne kobiety.
4/2016
Jeszcze chciałam się pochwalić nagrodą jaką dostałam od Wiktorii za udział w candy, przesyłka dotarła już w grudniu, a były w niej śliczne upominki. Dziękuję:)
A ja znów próbuję szczęścia, tym razem u Basi.
środa, 20 stycznia 2016
WDiC 8
Miał być wpis o wygranych w candy ale ten tydzień mi tak szybko zleciał, że ledwie załapałam że to już środa i czas na wpis o czytaniu i dzierganiu u Maknety. A więc dziś WDiC a nagrodami pochwalę się w kolejnym wpisie.
Robótkowo dziś będzie autentycznie o dzierganiu, bo uczę się szydełkowania.W planach są druty, ale jeszcze nic z tego nie wychodzi a przypadkowo załapałam się na szydełko.
"Styczeń" też powoli przybywa, a hafcik na słoik ukończony.
Czytelniczo chwilowo nic nowego, bo musiałam się jednak skupić nad nauką tych podstaw szydełkowania i słuchanie książki mnie rozpraszało, ale kwadraciki już robię z pamięci to od jutra zaczynamy nową książkę.
Robótkowo dziś będzie autentycznie o dzierganiu, bo uczę się szydełkowania.W planach są druty, ale jeszcze nic z tego nie wychodzi a przypadkowo załapałam się na szydełko.
"Styczeń" też powoli przybywa, a hafcik na słoik ukończony.
Czytelniczo chwilowo nic nowego, bo musiałam się jednak skupić nad nauką tych podstaw szydełkowania i słuchanie książki mnie rozpraszało, ale kwadraciki już robię z pamięci to od jutra zaczynamy nową książkę.
środa, 13 stycznia 2016
WDiC 7
Dziś wpis w ramach WDiC.
Wyszywam "Styczeń" i nawet już trochę widać, ale zrobiłam malutki przerywnik żeby w najbliższym czasie ubrać słoik TUSAL-owy.
Czytelniczo rok zaczeliśmy bardzo dobrze, trafiamy na świetne książki od których ciężko się oderwać. Właśnie słuchamy "Kalendarze" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, polecam wszystkie powieści tej autorki, a tą najnowszą w szczególności.
"Kalendarze" Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Najnowsza książka bestsellerowej pisarki. Piękna i pełna osobistych wątków powieść o dzieciństwie.
„Masz siostrę!” – radosny okrzyk babci wybudził ją w październikowy poranek. To pierwsze, mocno utrwalone wspomnienie dziewczynki. Odtąd była starszą siostrą, mądrzejszą, odpowiedzialną. Jako sześciolatka zaczęła swoją drogę do dorosłości.
Wakacje co roku spędzała u dziadków na wsi. Całe dnie biegała boso po trawie, bawiła się ze zwierzętami, pomagała babci, prowadząc z nią długie rozmowy.
Powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zabiera nas w podróż do małego podwarszawskiego miasta i mazowieckiej wsi, ukrytych w nich wspomnień, obrazów, wrażeń i ludzi. Dorosła kobieta – której synowie opuszczają właśnie rodzinne gniazdo – opowiada historię dziewczynki i odkrywa piękno zwyczajnych rzeczy. Rozmowa przy stole, rodzinna wyprawa pociągiem do sąsiedniej miejscowości, uścisk dłoni najbliższych. Potrafiły przynieść wielką radość i były – może wciąż są – na wyciągnięcie ręki.
Kalendarze to mądra opowieść, która pokazuje, że spokojne i z pozoru nudne życie potrafi być wielkim darem.
3/2016
Wyszywam "Styczeń" i nawet już trochę widać, ale zrobiłam malutki przerywnik żeby w najbliższym czasie ubrać słoik TUSAL-owy.
"Kalendarze" Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Najnowsza książka bestsellerowej pisarki. Piękna i pełna osobistych wątków powieść o dzieciństwie.
„Masz siostrę!” – radosny okrzyk babci wybudził ją w październikowy poranek. To pierwsze, mocno utrwalone wspomnienie dziewczynki. Odtąd była starszą siostrą, mądrzejszą, odpowiedzialną. Jako sześciolatka zaczęła swoją drogę do dorosłości.
Wakacje co roku spędzała u dziadków na wsi. Całe dnie biegała boso po trawie, bawiła się ze zwierzętami, pomagała babci, prowadząc z nią długie rozmowy.
Powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zabiera nas w podróż do małego podwarszawskiego miasta i mazowieckiej wsi, ukrytych w nich wspomnień, obrazów, wrażeń i ludzi. Dorosła kobieta – której synowie opuszczają właśnie rodzinne gniazdo – opowiada historię dziewczynki i odkrywa piękno zwyczajnych rzeczy. Rozmowa przy stole, rodzinna wyprawa pociągiem do sąsiedniej miejscowości, uścisk dłoni najbliższych. Potrafiły przynieść wielką radość i były – może wciąż są – na wyciągnięcie ręki.
Kalendarze to mądra opowieść, która pokazuje, że spokojne i z pozoru nudne życie potrafi być wielkim darem.
3/2016
niedziela, 10 stycznia 2016
TUSAL 2016 - odsłona 1
Mój pierwszy TUSAL-owy słoiczek, jeszcze bez ubranka.
Z pomocą Misty cały czas dodaję kolejne nitki do słoika ;)
Z pomocą Misty cały czas dodaję kolejne nitki do słoika ;)
środa, 6 stycznia 2016
WDiC 6
Wszelkie świąteczne zawirowania już za mną, to wracam do środowych wpisów w ramach WDiC u Maknety.
W poniedziałek pisałam o ostatnio czytanej książce "Dziecko śniegu".
Teraz czytamy "Noc nad Samborzewem" Wiesławy Bancarzewskiej. Trzeci tom po "Powrót do Nałęczowa" i "Zapiski z Annopola" rewelacyjnej opowieści.
Trochę magiczna i mało realna, jednocześnie historyczna. Główna bohaterka Anna przenosi się w czasie z XXI wieku do lat 20 wieku XX.
"Noc nad Samborzewem" Wiesława Bancarzewska
Wrzesień 1939. Mąż Anny idzie na wojnę, a w Annopolu pojawia się nowy niemiecki "właściciel". Anna z córeczką znajdują schronienie w skromnym mieszkaniu w Samborzewie, naprzeciwko stacji kolejowej. Kobieta musi pogodzić pracę z prowadzeniem domu i walką o przetrwanie w czasach, kiedy każdy kolejny dzień jest niepewny. Na szczęście mieszkańcy kamienicy trzymają się razem, a Anna zaprzyjaźnia się z Dominikiem, byłym naczelnikiem stacji. Trudne przejścia coraz bardziej ich do siebie zbliżają…
"Noc nad Samborzewem" stanowi kontynuację "Powrotu do Nałęczowa" i "Zapisków z Annopola" opisujących losy Anny Duszkowskiej. To poruszająca i sugestywna opowieść o wojnie, miłości, cierpieniu i tęsknocie.
2/2016
Robótkowo "Grudzień" wyszyty (przepraszam że nie wyprany i wyprasowany, ale stwierdziłam że zrobię to hurtowo jak będę miała wszystkie 12, przed oprawą), zaczynam "Styczeń" ale dopiero kilka xxxxx.
W poniedziałek pisałam o ostatnio czytanej książce "Dziecko śniegu".
Teraz czytamy "Noc nad Samborzewem" Wiesławy Bancarzewskiej. Trzeci tom po "Powrót do Nałęczowa" i "Zapiski z Annopola" rewelacyjnej opowieści.
Trochę magiczna i mało realna, jednocześnie historyczna. Główna bohaterka Anna przenosi się w czasie z XXI wieku do lat 20 wieku XX.
Wrzesień 1939. Mąż Anny idzie na wojnę, a w Annopolu pojawia się nowy niemiecki "właściciel". Anna z córeczką znajdują schronienie w skromnym mieszkaniu w Samborzewie, naprzeciwko stacji kolejowej. Kobieta musi pogodzić pracę z prowadzeniem domu i walką o przetrwanie w czasach, kiedy każdy kolejny dzień jest niepewny. Na szczęście mieszkańcy kamienicy trzymają się razem, a Anna zaprzyjaźnia się z Dominikiem, byłym naczelnikiem stacji. Trudne przejścia coraz bardziej ich do siebie zbliżają…
"Noc nad Samborzewem" stanowi kontynuację "Powrotu do Nałęczowa" i "Zapisków z Annopola" opisujących losy Anny Duszkowskiej. To poruszająca i sugestywna opowieść o wojnie, miłości, cierpieniu i tęsknocie.
2/2016
Robótkowo "Grudzień" wyszyty (przepraszam że nie wyprany i wyprasowany, ale stwierdziłam że zrobię to hurtowo jak będę miała wszystkie 12, przed oprawą), zaczynam "Styczeń" ale dopiero kilka xxxxx.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
"Dziecko śniegu" Eowyn Ivey
Pierwszy wpis w tym roku.
Duży mróz spowodował że drugi dzień praktycznie cały spędziłam pod kocem wyszywając i słuchając książki.
Tematyka książki i hafciku idealnie wpasowana w pogodę za oknem;)
"Dziecko śniegu" Eowyn Ivey
Opowieść o pragnieniu miłości i szczęścia inspirowana starą rosyjską baśnią.
Jack i Mabel zawsze marzyli o dziecku. Szukając ukojenia, przeprowadzają się na Alaskę. Chcą rozpocząć życie od nowa, z dala od ludzi. W jednej niesamowitej chwili beztroski lepią ze śniegu postać dziewczynki. Kiedy budzą się następnego ranka, figurki już nie ma. Dostrzegają jedynie ślady niewielkich stóp oraz postać dziecka znikającą między drzewami.
Gdy dziewczynka pojawia się w ich domu, oboje pragną poznać jej tajemnicę i obdarzają ją gorącym uczuciem. To spotkanie odmienia ich życie na zawsze.
Subtelna i niepokojąca książka, w której rzeczywistość przeplata się z baśnią, a niepewność z wiarą w cuda.
1/2016
"Grudzień" prawie wyszyty, jeszcze tylko kilka krzyżyków. Jestem bardzo miło zaskoczona wyszywa się szybko i przyjemnie, a kolory zwłaszcza w kwiatach są bardzo ładnie dobrane. Już jestem ciekawa kolejnych miesięcy.
Duży mróz spowodował że drugi dzień praktycznie cały spędziłam pod kocem wyszywając i słuchając książki.
Tematyka książki i hafciku idealnie wpasowana w pogodę za oknem;)
"Dziecko śniegu" Eowyn Ivey
Opowieść o pragnieniu miłości i szczęścia inspirowana starą rosyjską baśnią.
Jack i Mabel zawsze marzyli o dziecku. Szukając ukojenia, przeprowadzają się na Alaskę. Chcą rozpocząć życie od nowa, z dala od ludzi. W jednej niesamowitej chwili beztroski lepią ze śniegu postać dziewczynki. Kiedy budzą się następnego ranka, figurki już nie ma. Dostrzegają jedynie ślady niewielkich stóp oraz postać dziecka znikającą między drzewami.
Gdy dziewczynka pojawia się w ich domu, oboje pragną poznać jej tajemnicę i obdarzają ją gorącym uczuciem. To spotkanie odmienia ich życie na zawsze.
Subtelna i niepokojąca książka, w której rzeczywistość przeplata się z baśnią, a niepewność z wiarą w cuda.
1/2016
"Grudzień" prawie wyszyty, jeszcze tylko kilka krzyżyków. Jestem bardzo miło zaskoczona wyszywa się szybko i przyjemnie, a kolory zwłaszcza w kwiatach są bardzo ładnie dobrane. Już jestem ciekawa kolejnych miesięcy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





