Podobno lepiej późno niż wcale. Zgodnie z tym powiedzeniem przychodzę dziś ze zdjęciami metryczki dla Dawidka.
Dzisiejszy tytuł idealnie zgrał się z książką którą ostatnio przeczytałam. Dwoje ludzi kocha się od kilkudziesięciu lat, mieszkają w tej samej kamienicy, wspierają się i spędzają ze sobą czas, ale ślub biorą mając po 80 lat.
Mowa o lekkiej i zabawnej, ale poruszającej ważne kwestie powieści Magdaleny Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli".
Wymienieni staruszkowie to tylko jedni z ciekawych bohaterów, jest jeszcze Pan po 50 który dopiero dojrzewa do założenia rodziny, albo wdowa, która układa sobie życie na nowo. Poruszony jest także temat odmienności seksualnej, albo decyzji podejmowanych pod wpływem emocji przez jedną osobę, które rzucają się cieniem na wiele lat i życie kilku osób.
"Wszystko przychodzi z czasem. Gdy na to czekasz, czekasz całe życie. A gdy przestajesz czekać, los robi ci niespodziankę i to, na co wcześniej czekałaś, po prostu się dzieje."
Szczęście można uszyć z kawałków, jak patchwork, wtedy stworzą nowy wzór.
Ale trzeba o tym wiedzieć.
Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo.
Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.
To powieść o przyjaźni, miłości i o dobrej energii, dzięki której da się załatać każdą dziurę, każdy smutek, każdy poplątany los.
niedziela, 18 lutego 2018
niedziela, 9 października 2016
Metryczki ciąg dalszy
Gdy nadchodzą jesienne wieczory, chętniej siadam do hafcików. Kocyk, gorąca herbata, audiobook i wyszywanka:)
W nowym domku już przygotowałam kącik w którym mogę się wygodnie usadowić i spokojnie oddać się mojemu hobby, mam nadzieję, że teraz wreszcie zaczną pojawiać się nowe prace.
Metryczka dla Dawidka ma kolejne xxxx i bardzo bym chciała żeby za kilka dni był koniec.
W nowym domku już przygotowałam kącik w którym mogę się wygodnie usadowić i spokojnie oddać się mojemu hobby, mam nadzieję, że teraz wreszcie zaczną pojawiać się nowe prace.
Metryczka dla Dawidka ma kolejne xxxx i bardzo bym chciała żeby za kilka dni był koniec.
czwartek, 15 września 2016
WDiC 12
Wreszcie wyszyłam konwalie.
Wczoraj była środa, to jeszcze wpis w ramach zabawy u Maknety.
Czytanie ostatnio idzie mi znacznie lepiej niż wyszywnie.
"Alicja w krainie czasów- t.1 Czas zaklęty" Ałbena Grabowska
W 1880 roku w podwarszawskim dworku ma przyjść na świat Alicja, owoc płomiennego romansu hrabiego Jana Księgopolskiego ze służącą Natalią. Tymczasem hrabia oczekuje narodzin prawowitego dziedzica. Zdesperowana służąca postanawia zrobić wszystko, żeby arystokrata uznał ich wspólne dziecko, a ją samą pokochał. By to osiągnąć, ucieka się do czarów. Nie wszystko jednak przebiega pomyśli Natalii. Syn z prawego łoża umiera, a hrabia zabiera do dworu tylko malutką Alicję, która będzie wychowywała się w dostatku, ale bez miłości ojca i przybranej matki.
Odprawione niegdyś czary pozwolą Alicji żyć tak, jak nie żył dotąd żaden człowiek...
8/2016
Fajnie się czytało, ale na kolejne tomy trzeba poczekać. Teraz czytam "Herbaciarnia Madeline".
Na koniec jeszcze mój śliczny pieseczek, robi się chłodniej i już najlepiej Jej pod kołderką;)
Wczoraj była środa, to jeszcze wpis w ramach zabawy u Maknety.
Czytanie ostatnio idzie mi znacznie lepiej niż wyszywnie.
"Alicja w krainie czasów- t.1 Czas zaklęty" Ałbena Grabowska
W 1880 roku w podwarszawskim dworku ma przyjść na świat Alicja, owoc płomiennego romansu hrabiego Jana Księgopolskiego ze służącą Natalią. Tymczasem hrabia oczekuje narodzin prawowitego dziedzica. Zdesperowana służąca postanawia zrobić wszystko, żeby arystokrata uznał ich wspólne dziecko, a ją samą pokochał. By to osiągnąć, ucieka się do czarów. Nie wszystko jednak przebiega pomyśli Natalii. Syn z prawego łoża umiera, a hrabia zabiera do dworu tylko malutką Alicję, która będzie wychowywała się w dostatku, ale bez miłości ojca i przybranej matki.
Odprawione niegdyś czary pozwolą Alicji żyć tak, jak nie żył dotąd żaden człowiek...
8/2016
Fajnie się czytało, ale na kolejne tomy trzeba poczekać. Teraz czytam "Herbaciarnia Madeline".
Na koniec jeszcze mój śliczny pieseczek, robi się chłodniej i już najlepiej Jej pod kołderką;)
wtorek, 23 sierpnia 2016
"Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska
Dzięki Book Tour zorganizowanemu przez Kasię z Poligonu domowego miałam możliwość przeczytać rewelacyjną książkę, która właśnie się ukazała na rynku kięgarskim.
Na początku napiszę, że sam pomysł takiej zabawy blogowej jest świetny i już zapisałam się na kolejną taką sztafetę ;)
"Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska wyd.OMGBooks
Zwykła dziewczyna, zwykły chłopak, niezwykła miłość.
Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.
Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.
Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze.
Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać?
Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości?
Czy da się żyć bez powietrza?
7/2016
Za książkami w kórych opisana jest współczesna rzeczywistość raczej nie przepadam, od takich historii są Fakty i Wiadomości, w powieści szukam przeniesienia do wymyślonego najlepiej dawnego świata. Tym razem coś mnie jednak przyciągało (chyba okładka;) bo choć raczej to nie powinien być wyznacznik to ja uwielbiam książki z ładną okładką) i całe szczęście bo opowieść jest cudownie napisana i na długo zagości w mojej pamięci.
Zwyczajne, realne życie, czasami bardzo trudne, ale pełne barw i emocji których w codziennym zabieganiu nie widzimy, a tu autorka pięknie je opisuje i zmusza do zastanowienia. Myślą jaka mi nieustannie towarzyszyła przy czytaniu, było to jak wiele problemów można zaoszczędzić sobie i bliskim, jak się ze sobą rozmawia.
Książka warta przeczytania.
Na koniec kilka pięknych myśli, które bardzo mi się spodobały :
"Chociaż mieszkali skromnie, a nawet biednie, mieszkanie było bogate w miłość i ciepło. Oliwia wierzyła, że takie uczucia potrafią osiadać na przedmiotach jak niewidzialny pył, który przy każdym ruchu wzbija się w powietrze."
"To samotność wyniszczała ludzi najbardziej."
"Nic nie umiera ostatecznie, bo życie to energia, którą wypełniamy nasze ciała. Ciała znikają, ale to, kim jesteśmy nigdy nie odejdzie."
Na początku napiszę, że sam pomysł takiej zabawy blogowej jest świetny i już zapisałam się na kolejną taką sztafetę ;)
"Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska wyd.OMGBooks
Zwykła dziewczyna, zwykły chłopak, niezwykła miłość.
Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.
Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.
Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze.
Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać?
Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości?
Czy da się żyć bez powietrza?
7/2016
Za książkami w kórych opisana jest współczesna rzeczywistość raczej nie przepadam, od takich historii są Fakty i Wiadomości, w powieści szukam przeniesienia do wymyślonego najlepiej dawnego świata. Tym razem coś mnie jednak przyciągało (chyba okładka;) bo choć raczej to nie powinien być wyznacznik to ja uwielbiam książki z ładną okładką) i całe szczęście bo opowieść jest cudownie napisana i na długo zagości w mojej pamięci.
Zwyczajne, realne życie, czasami bardzo trudne, ale pełne barw i emocji których w codziennym zabieganiu nie widzimy, a tu autorka pięknie je opisuje i zmusza do zastanowienia. Myślą jaka mi nieustannie towarzyszyła przy czytaniu, było to jak wiele problemów można zaoszczędzić sobie i bliskim, jak się ze sobą rozmawia.
Książka warta przeczytania.
Na koniec kilka pięknych myśli, które bardzo mi się spodobały :
"Chociaż mieszkali skromnie, a nawet biednie, mieszkanie było bogate w miłość i ciepło. Oliwia wierzyła, że takie uczucia potrafią osiadać na przedmiotach jak niewidzialny pył, który przy każdym ruchu wzbija się w powietrze."
"To samotność wyniszczała ludzi najbardziej."
"Nic nie umiera ostatecznie, bo życie to energia, którą wypełniamy nasze ciała. Ciała znikają, ale to, kim jesteśmy nigdy nie odejdzie."
piątek, 15 lipca 2016
Metryczka i książkowe zaległości
W wyszywaniu metryczki szału nie ma, ale zawsze choć trochę do przodu.
W całym remontowym zamięszaniu udało mi się przeczytać dwie:( książki. Obydwie bardzo dobre, ale "Sekret zegarmistrza" szczególnie polecam.
"Sekret zegarmistrza" Renata Kosin
Lena mieszka w odziedziczonym po przodkach dworku na Podlasiu. Rytm jej życiu nadaje tykanie starych zegarków, pamiątek po dziadku zegarmistrzu. Spokojne życie niespodziewanie nabiera barw, gdy odkrywa pewne znalezisko – nadpalony dziennik z 1884 roku.
Notatki są bardzo zniszczone, ale udaje się odczytać nazwisko – Emilie de Fleury. Czy to ona jest autorką dziennika? Co łączy rodzinę Leny z właścicielką butiku na południu Francji?
W poszukiwaniu odpowiedzi Lena i jej córka udadzą się w podróż do słonecznej Prowansji. Nie wiedzą jednak, że komuś bardzo zależy na tym, by rodzinne sekrety nigdy nie ujrzały światła dziennego. Grozi im prawdziwe niebezpieczeństwo…
5/2016
"Samulka" Kinga Facon
W całym remontowym zamięszaniu udało mi się przeczytać dwie:( książki. Obydwie bardzo dobre, ale "Sekret zegarmistrza" szczególnie polecam.
"Sekret zegarmistrza" Renata Kosin
Lena mieszka w odziedziczonym po przodkach dworku na Podlasiu. Rytm jej życiu nadaje tykanie starych zegarków, pamiątek po dziadku zegarmistrzu. Spokojne życie niespodziewanie nabiera barw, gdy odkrywa pewne znalezisko – nadpalony dziennik z 1884 roku.
Notatki są bardzo zniszczone, ale udaje się odczytać nazwisko – Emilie de Fleury. Czy to ona jest autorką dziennika? Co łączy rodzinę Leny z właścicielką butiku na południu Francji?
W poszukiwaniu odpowiedzi Lena i jej córka udadzą się w podróż do słonecznej Prowansji. Nie wiedzą jednak, że komuś bardzo zależy na tym, by rodzinne sekrety nigdy nie ujrzały światła dziennego. Grozi im prawdziwe niebezpieczeństwo…
5/2016
"Samulka" Kinga Facon
Do Samulek trzy lata temu przeprowadziła się Ewa – samotna trzydziestolatka, skłonna do autoironii i do łez, która w gorszych chwilach szuka pocieszenia w kawoterapii, ciastoterapii, floroterapii i spacerach z psem. A gdy to nie działa, rozmawia…
Z kim może rozmawiać zdeklarowana samotniczka, której nikt nigdy nie odwiedza i która też do nikogo nie chodzi? Dlaczego Ewa przeniosła się do Samulek? Czy dzięki nowym znajomym z kawiarenki odzyska radość życia i jaki udział będzie w tym miał tajemniczy Marcin… o ile on naprawdę istniej
Z kim może rozmawiać zdeklarowana samotniczka, której nikt nigdy nie odwiedza i która też do nikogo nie chodzi? Dlaczego Ewa przeniosła się do Samulek? Czy dzięki nowym znajomym z kawiarenki odzyska radość życia i jaki udział będzie w tym miał tajemniczy Marcin… o ile on naprawdę istniej
6/2016
piątek, 8 lipca 2016
TUSAL 2016- odsłona 7
Jeszcze trochę rzeczy czeka w pudłach do ustawienia, ale można powiedzieć że już mieszkamy, a więc z hafcikami i prowadzeniem bloga powinno być lepiej.
Na początek zaległy słoiczek i małe postępy w metryczce.
Musi ciotka nabrać trochę tempa, bo kochane maleństwo od 10 czerwca jest już na świecie.
Mój "Wieniec filiżanek" doczekał się oprawy.
Na początek zaległy słoiczek i małe postępy w metryczce.
Musi ciotka nabrać trochę tempa, bo kochane maleństwo od 10 czerwca jest już na świecie.
niedziela, 5 czerwca 2016
TUSAL 2016 - odsłona 6
Z wyszywanek nie bardzo mam co pokazywać bo tylko kilka xxxxx w metryczce postawiłam, co za tym idzie w słoiczku też nie wiele przybyło :(
Jest nadzieja że będzie lepiej na polu robótkowym bo remont dobiega końca. Od jutra skręcanie mebli, później wielkie sprzątanie i za góra dwa tygodnie (przynajmnie na to liczę) powinno dać się tam zamieszkać.
Dziękuję, że zaglądacie choć nic ciekawego nie mam do pokazania i napisania.
Jest nadzieja że będzie lepiej na polu robótkowym bo remont dobiega końca. Od jutra skręcanie mebli, później wielkie sprzątanie i za góra dwa tygodnie (przynajmnie na to liczę) powinno dać się tam zamieszkać.
Dziękuję, że zaglądacie choć nic ciekawego nie mam do pokazania i napisania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






