Zapisałam się na nową zabawę blogowo-xxxxxxx :) Bardzo mi się podobają te pierniczki, mam nadzieję, że choć kilka uda mi się wyszyć.
Sal Sweet Treats 2012
czwartek, 27 września 2012
środa, 26 września 2012
Nad morzem....
W tym roku mieliśmy wreszcie możliwość wziąć urlop we wrześniu, o czym marzyliśmy już kilka lat. Była to bardzo dobra decyzja. Jeszcze chyba nigdy tak nie wypoczęłam jak na początku września. Pojechaliśmy nad nasze ukochane morze, a tam mało ludzi, pogoda idealna na długie spacery po pustej plaży, piękne słoneczko i wietrzyk. Codziennie robiliśmy po kilkanaście kilometrów, nawdychaliśmy się powietrza z jodem i najedliśmy się pysznych, świeżych rybek. Było cudownie i jak tylko się uda za rok planujemy to samo ;)
sobota, 18 sierpnia 2012
Sandy Lynam Clough
Na początku chcę serdecznie podziękować za wszystkie odwiedziny i komentarze :)
Ostatnio musiałam wyszyć kilka przerywników, dlatego też w "wieńcu" nie bardzo jest co pokazywać.
Co prawda do końca tej pracy jeszcze trochę zostało, ale marzy mi się cała ściana nad bufetem zawieszona obrazkami przedstawiającymi filiżanki, dzbanuszki itp. Szukając kolejnych inspiracji trafiłam na stronę
Sandy Lynam Clough, autorki wzoru "wieniec z filiżanek" jak i wielu innych w tym stylu. Jestem zauroczona obrazami tej autorki i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wyszyć którąś z Jej prac.
Sandy Lynam malowała już w początkach swojej edukacji szkolnej. Dziś obrazy i prezenty, zaprojektowane przez tą artystkę są dostępne wszędzie w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Australii w sklepach z pamiątkami i księgarniach. Sandy Lynam jest również autorką i ilustratorką kilku książek. Zbiera filiżanki i antyki oraz hoduje róże. Wszystkie elementy tego hobby pojawiają się na romantycznych obrazach, które wychodzą z pod Jej ręki. Mieszka w Marietta (Georgia), w wiktoriańskim domu, który został zaprojektowany przez Sandy i zbudowany przez jej męża Ricka.
Poniżej przedstawiam kilka przykładów prac Sandy Lynam Clough:
A może Wy posiadacie jakiś ciekawy wzorek z filiżanką, dzbanuszkiem lub inną porcelanką, ja chętnie wszystkie je przygarnę ;)
niedziela, 29 lipca 2012
"Droga do Różan"
"Droga do Różan" to książka którą kupiłam ze względu na okładkę, zwłaszcza, że w maju przed naszym domem było bardzo podobnie :))))
Opowieść dość przyjemna, idealna na leniwe wakacyjne wieczory. Muszę powiedzieć, że lekko bajkowo i naiwnie momentami bywało, ale czytało się bardzo dobrze. W szczególności czekałam na rozdziały gdzie były opisane losy pani Zuzanny, przedwojenne życie oraz tragiczne przejścia z czasów wojny. W tych fragmentach ciężko było przewidzieć co dalej i bywałam miło zaskoczona pomysłowością autorki. Dla wątków historycznych warto przeczytać tę książkę. Co do Zosi- głównej bohaterki mam bardzo mieszane uczucia i niestety nie polubiłam Jej. Ogólnie muszę przyznać, że czegoś mi brak było w tej powieści, mam wrażenie jakby zamysł był bardzo dobry, ale wykonanie .... Oczywiście mam na myśli tylko kilka elementów, bo tak jak już pisałam "Droga do Różan" to miłe czytadło.
Zosia z ojcem i nianią mieszka w uroczej pod Krakowskiej wiosce Różany. Posiadają dworek w którym prowadzą mały pensjonat, a Zosia dodatkowo zajmuje się małym gospodarstwem ekologicznym. Uwielbia pielęgnować wszelkie roślinki, a co za tym idzie może cieszyć się cudownym ogrodem wokół dworu, co dodaje uroku i powoduje, że goście pensjonatu spędzają miło czas z dala od zgiełku.
Niestety Zosia mimo, że mieszka w raju na ziemi, nie może być zupełnie szczęśliwa, ponieważ kocha mężczyznę któremu, mimo że się z Nią spotyka, tak naprawdę zależy na innej kobiecie.
W wyniku problemów finansowych Różany, zostają sprzedane, a Zosia musi zamieszkać w Krakowie i podjąć pracę w biurze.... ale dzięki kilku splotom wydarzeń które nastąpią w tej opowieści spotkamy jeszcze naszą główną bohaterkę w Różanach.
Opowieść dość przyjemna, idealna na leniwe wakacyjne wieczory. Muszę powiedzieć, że lekko bajkowo i naiwnie momentami bywało, ale czytało się bardzo dobrze. W szczególności czekałam na rozdziały gdzie były opisane losy pani Zuzanny, przedwojenne życie oraz tragiczne przejścia z czasów wojny. W tych fragmentach ciężko było przewidzieć co dalej i bywałam miło zaskoczona pomysłowością autorki. Dla wątków historycznych warto przeczytać tę książkę. Co do Zosi- głównej bohaterki mam bardzo mieszane uczucia i niestety nie polubiłam Jej. Ogólnie muszę przyznać, że czegoś mi brak było w tej powieści, mam wrażenie jakby zamysł był bardzo dobry, ale wykonanie .... Oczywiście mam na myśli tylko kilka elementów, bo tak jak już pisałam "Droga do Różan" to miłe czytadło.
Zosia z ojcem i nianią mieszka w uroczej pod Krakowskiej wiosce Różany. Posiadają dworek w którym prowadzą mały pensjonat, a Zosia dodatkowo zajmuje się małym gospodarstwem ekologicznym. Uwielbia pielęgnować wszelkie roślinki, a co za tym idzie może cieszyć się cudownym ogrodem wokół dworu, co dodaje uroku i powoduje, że goście pensjonatu spędzają miło czas z dala od zgiełku.
Niestety Zosia mimo, że mieszka w raju na ziemi, nie może być zupełnie szczęśliwa, ponieważ kocha mężczyznę któremu, mimo że się z Nią spotyka, tak naprawdę zależy na innej kobiecie.
W wyniku problemów finansowych Różany, zostają sprzedane, a Zosia musi zamieszkać w Krakowie i podjąć pracę w biurze.... ale dzięki kilku splotom wydarzeń które nastąpią w tej opowieści spotkamy jeszcze naszą główną bohaterkę w Różanach.
piątek, 27 lipca 2012
"Na domiar złego"
Książka na którą trafiłam zupełnie przez przypadek, a która idealnie tematycznie związana była z tym co właśnie xxxxx. Bo czy można chcieć lepszej motywacji do wyszywania "wieńca filiżanek" niż czytanie (słuchanie) o Londynie, sklepie z antykami- zwłaszcza filiżankami, herbacie, pięknym angielskim domu oraz powstającej herbaciarni.
"Na domiar złego" to opowieść bardzo współczesna, opisująca dość odważne relacje międzyludzkie, wiele w niej zagadnień naszego nowoczesnego świata takich jak np.homoseksualizm, choroba nowotworowa.
Jednocześnie doskonale potrafi przenieść czytelnika w świat angielskiej tradycji, ukazać obyczaje i codzienne życie.
"Na domiar złego" to opowieść bardzo współczesna, opisująca dość odważne relacje międzyludzkie, wiele w niej zagadnień naszego nowoczesnego świata takich jak np.homoseksualizm, choroba nowotworowa.
Jednocześnie doskonale potrafi przenieść czytelnika w świat angielskiej tradycji, ukazać obyczaje i codzienne życie.
Opowieść o życiu, wszystkich jego wzlotach i upadkach oraz o tym, jak dobrze w każdej sytuacji jest się napić herbaty. W ciągu jednego dnia życie Florence, szczęśliwej żony i matki oraz współwłaścicielki sklepu ze starymi meblami, wywraca się do góry nogami. Jej wspólniczka przejmuje interes, a ukochany mąż, od którego oczekiwała wsparcia, porzuca ją dla… mężczyzny. Florence po chwilowym szoku postanawia skorzystać z rady jednej z dawnych klientek, by zamiast użalać się nad sobą wziąć sprawy we własne ręce. Tak postawiwszy sobie cel w życiu, dąży do niego mimo kolejnych problemów, których trzeba przyznać jest mnóstwo w Jej życiu. Nadzieja i determinacja pozwalają Florence dokonać rozliczenia z przeszłością i poukładać swoje życie, które niestety nie jest długie...ale bardzo szczęśliwe i spokojne.
czwartek, 26 lipca 2012
RR Herbaciany- obrazek 4
Nawet nie myślałam, że już tyle czasu minęło od ostatniego wpisu, ucieka dzień za dniem i nawet człowiek nie zdaje sobie sprawy że kolejny miesiąc za nim.
Niestety "wieniec filiżanek" bardzo powoli przybywa, choć ma tak cudne kolorki, że bardzo miło spędzam nad nim czas (oczywiście jak mam wolną chwilkę).
Dziś tylko zdjęcie kolejnego obrazka na kanwie RR.
Niestety "wieniec filiżanek" bardzo powoli przybywa, choć ma tak cudne kolorki, że bardzo miło spędzam nad nim czas (oczywiście jak mam wolną chwilkę).
Dziś tylko zdjęcie kolejnego obrazka na kanwie RR.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
"Wieniec filiżanek" cz.2
Trochę wolno ostatnio idzie mi wyszywanie, ale trzecią filiżankę w wieńcu już widać :)
Na zdjęciu moje ukochane piwonie, dzięki którym cudnie pachnie w całym domu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę miała przed domem już własne :) Ogólnie to mam nadzieję, że w przyszłym roku będę miała piękny kwitnący ogród pod oknami. Niech tylko dobiegnie końca przebudowa i ocieplanie, a ja biorę się za sadzenie piwonii, malw, łubinu, tulipanów, róż, irysów itp.
Na zdjęciu moje ukochane piwonie, dzięki którym cudnie pachnie w całym domu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę miała przed domem już własne :) Ogólnie to mam nadzieję, że w przyszłym roku będę miała piękny kwitnący ogród pod oknami. Niech tylko dobiegnie końca przebudowa i ocieplanie, a ja biorę się za sadzenie piwonii, malw, łubinu, tulipanów, róż, irysów itp.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














