Na tamborku mam króliczka a raczej króliczki dla siebie. Brakuje mi dwóch kolorów muliny, ale powoli zaczynam.
Może i tym razem pójdzie dość sprawnie, bo jeszcze jeden obrazek muszę wyszyć w najbliższym czasie, tym razem już nic króliczego, ale o tym następnym razem.
Przypaminam o CANDY w poprzednim poście.


Łooo, fajny ten króliś.
OdpowiedzUsuńMały słodziak, widzę, że te króliczki są bardzo popularne w blogowym świecie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńsłodkie króliczki:) A candy już zaliczone:)
OdpowiedzUsuńsuper sprawa,kalorie spali ,do oprawy sam dojedzie tylko dopingować
OdpowiedzUsuńAle uroczy królik.
OdpowiedzUsuńTysiu i znów udało nam się "ustrzelić" ten sam haft! :D ciekawe czy z resztę królisiów z tej serii też wyhaftujemy w tej samej kolejności :) Czekam niecierpliwie na efekty haftowania :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCudowne sa te Kroliczki! Mam w planach :) Ale pewnie wiosenna pora :D
OdpowiedzUsuńCudny króliczek! Pięknie Ci wyszedł!
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się ta seria:)
piękny króliczek :)
OdpowiedzUsuńJaki słodki rowerzysta !
OdpowiedzUsuńJesien nastała i widzę, że śmigasz igiełką z turbo-prędkością ;)
Zazdroszczę.
Cudowny króliczek! I u mnie czeka na swoją kolej ;)
OdpowiedzUsuńprzesliczne :)
OdpowiedzUsuńCudny wzorek:)
OdpowiedzUsuń