piątek, 17 października 2014

Króliczy tea time cz.1

Królik listonosz już pędzi na rowerku, mam nadzieję że dość szybko dojedzie do oprawy ;-)




Na tamborku mam króliczka a raczej króliczki dla siebie. Brakuje mi dwóch kolorów muliny, ale powoli zaczynam.
Może i tym razem pójdzie dość sprawnie, bo jeszcze jeden obrazek muszę wyszyć w najbliższym czasie, tym razem już nic króliczego, ale o tym następnym razem.


Przypaminam o CANDY w poprzednim poście.




13 komentarzy:

  1. Mały słodziak, widzę, że te króliczki są bardzo popularne w blogowym świecie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. słodkie króliczki:) A candy już zaliczone:)

    OdpowiedzUsuń
  3. super sprawa,kalorie spali ,do oprawy sam dojedzie tylko dopingować

    OdpowiedzUsuń
  4. Tysiu i znów udało nam się "ustrzelić" ten sam haft! :D ciekawe czy z resztę królisiów z tej serii też wyhaftujemy w tej samej kolejności :) Czekam niecierpliwie na efekty haftowania :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne sa te Kroliczki! Mam w planach :) Ale pewnie wiosenna pora :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny króliczek! Pięknie Ci wyszedł!
    Bardzo podoba mi się ta seria:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki słodki rowerzysta !
    Jesien nastała i widzę, że śmigasz igiełką z turbo-prędkością ;)
    Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny króliczek! I u mnie czeka na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń